ENGLISH VERSION



Start | Wprowadzenie | Ściągnij e-book | Konferencja 2001 | Podziękowania | Nota prawna | Kontakt
Artykuły: Polska | Małopolska | Mazowsze | Ziemia Łęczycka | Żuławy | Nizina Sartawicko-Nowska | Ziemia Kwidzyńska | Ziemia Walichnowska | Ziemia Sieradzka | Ziemia Wieluńska
Artykuły --> Mazowsze

Jerzy Szałygin

Ośrodek Ochrony Zbiorów Publicznych, Warszawa

Olędrzy w Warszawie

Kolonizacja holenderska zalewowych terenów nadrzecznych zwana potocznie "olęderską" pojawiła się na terenach polskich na początku XVI w. Napływ osadników spowodowany był z jednej strony prześladowaniami religijnymi i licznymi pogromami na tle religijnym członków sekt Nowochrzczeńców i Menonitów, powstałych w dobie reformacji religijnej[1] , z drugiej strony względami praktycznymi: koloniści reprezentowali wysoki poziom gospodarki i kultury osadniczej, przez co byli osadnikami wysoce pożądanymi. Dzięki wielowiekowemu doświadczeniu w walce z zalewem wody wyniesionemu z ojczyzny, potrafili oni drogą zakładania całego systemu rowów, tam i grobli, nawet całkiem nieużyteczne połacie, z pozoru nie nadające się do prowadzenia działalności gospodarczej, doprowadzić do stanu kwitnącej kultury. Gospodarka ich (w której dominującą rolę odgrywała hodowla bydła oraz sadownictwo) cechowała się znacznie większą wydajnością, nowoczesnością, lepszą organizacją pracy, niż gospodarka chłopów pańszczyźnianych[3]. Mieli wiele zalet: potrafili gospodarować na terenach okresowo zalewanych przez rzeki, płacili właścicielom gruntu czynsz pieniężny, uważani byli za ludzi pracowitych i spokojnych.

Jako pierwsze próbowano zasiedlić Żuławy Gdańskie, które mając bardzo urodzajną ziemię, często w XV w. stały pod wodą - zarówno w okresie wylewów wiosennych, jak i podczas powodzi letnich. Próby osadzenia na tych nizinach miejscowej ludności, której technika rolna nie była przystosowana do uprawy tego typu ziemi, nie dały rezultatów. Jedynie Holendrzy mogli poradzić sobie z tak wielkimi trudnościami. Pierwsze osiedle holenderskie powstaje w Prusach Książęcych w 1527 r. w okolicy dzisiejszego miasta Pasłęka (Preussische Holland)[3] , a wkrótce po tym założono szereg dalszych. Niewiele później swoją działalność zapoczątkowuje Gdańsk.

Pierwszą osadą w Prusach Królewskich, na żuławie gdańskiej, jest wieś Tujce (Trigenhof) założona ok. 1530 r. przez burmistrza Gdańska Fabera, wielkiego orędownika zagospodarowania Żuław przez Holendrów.[4] Kolonistów osadzano nie tylko na terenach należących do Gdańska, ale i w dobrach klasztoru cystersów w Pelplinie.

Kolonizacja holenderska w Prusach Królewskich, po pierwszym najtrudniejszym okresie, zaczęła coraz bardziej się rozwijać. Osadnicy albo przybywali bezpośrednio z Holandii albo z Prus Książęcych, do opuszczenia których skłoniły ich trudności stwarzane przez Albrechta pruskiego.[5] Powstają kolejne osiedla na Wielkiej i Małej Żuławie, w okolicy Malborka (w 1577 r. istniało już 12 miejscowości zamieszkałych przez Holendrów), w starostwie pruskim, a jednocześnie rozpoczyna się pochód osadnictwa holenderskiego w górę Wisły. Powstają wsie w starostwie sztumskim, w dolinie sartowicko-nowskiej, w starostwie dybowskim, okolicach Fordonu, Bydgoszczy, Torunia (Nieszawa Wielka i Mała[6] ) i w ziemi dobrzyńskiej[7]. Cofając się dalej w górę Wisły, po prawej stronie jej biegu, spotykamy osiedla Holendrów w starostwie bobrownickim, po lewej - na Kujawach Wschodnich, w ziemi gostynińskiej i sochaczewskiej. W 1628 r. docierają do Warszawy, dalej w górę aż do Kozienic. W drugiej połowie XVII w. ruch osiedleńczy zostaje na skutek toczących się wojen zahamowany. Druga fala osadnicza rozpoczyna się na początku XVIII w., kiedy to koloniści zasiedlają tereny nie tylko wzdłuż Wisły, ale innych rzek. Kolonizowane są niziny kujawskie, ziemie wzdłuż Warty[8] , powstają osady nad Bugiem[9], w Wielkopolsce (zwłaszcza okolice Poznania), a fala osadnicza dociera nawet na Podole (w 1780 r. powstają osady w hrabstwie kodeńskim)[10].

W okresie tym kolonie olęderskie tracą swój jednolity gospodarczy i etniczny charakter. Żywioł holenderski czy też dolnoniemiecki ma jeszcze przewagę, w niektórych jednak koloniach wśród kolonistów widzi się wychodźców z różnych krańców Niemiec, a nawet takich, których nazwiska wskazują na pochodzenie polskie[11]. Nazwa "olender", "olęder", "holender" przestaje charakteryzować narodowość kolonistów i zadania gospodarcze kolonii, lecz zaczyna być stosowana do pewnej organizacji społecznej, pewnego systemu, którego formy wzorowane były na tych, jakie ongiś przybrały właściwe kolonie holenderskie.

Pod koniec XVIII w. i na początku XIX w. zostają założone ostatnie osady, również wokół Warszawy. Koloniści przybywają z terenów zaboru pruskiego, gdzie militarystyczna polityka Fryderyka Wilhelma II bardzo ograniczyła ich prawa. Edykt z 1789 r. ograniczył ich prawa dzierżawy i posiadania majątku, zmusił (pomimo, że kolidowało to z ich menonicką wiarą) do przekazywania na rzecz wojska po 1 zł reńskim. Ograniczono również ich swobody religijne poprzez przypisanie i podporządkowanie kościołowi ewangelickiemu. Do zasiedlania nowych terenów koloniści zostają zachęceni również przez władze Królestwa Polskiego. Już w 1816 r. wydano pozwolenie na osiedlenie się "pożytecznych cudzoziemców", a powodem tego było wyniszczenie kraju po wojnach napoleońskich. Osadnictwo to nabrało znaczenia po powstaniu styczniowym i uwłaszczeniu chłopów, kiedy z jednej strony gospodarstwa obszarnicze przeżywały kryzys, a z drugiej nastawione antypolsko władze carskie popierały osadnictwo niemieckie. Część z kolonistów swój pobyt traktowała jako czasowy w wędrówce na tereny Rosji. Jako jedne z ostatnich wsi założonych na prawie "olęderskim", lecz już nie przez kolonistów holenderskich-menonitów są osady leżące obecnie w granicach Warszawy (włączone do niej w 1952 r.): Kępa Zawadowska (1819) i Holendry Tarchomińskie. Zwłaszcza tej pierwszej osadzie, po której pozostały jeszcze ślady w terenie opisując tę kolonizację poświęca się więcej miejsca. Tymczasem niezwykle frapująca jest sprawa wyjaśnienia jak długo koloniści holenderscy pozostawali w miejscu swego pierwszego na Mazowszu pobytu - Saskiej Kępie.

Nosiła ona na przestrzeni wieków różne nazwy - w XVI wieku zwana była Kawczą, w XVII - Kosku i Kawcza, Holendry, Olędry, Kępa Miejska, Solecka, w XVIII wieku Holandia, Ostrów, a w końcu Saska.[12] Weszła ona w posiadanie władz warszawskich (wraz z Solcem, którego część stanowiła) w 1382 r. Dokument kupna zatwierdzony został oficjalnie przez księcia Janusza I 26 maja tegoż roku.[13] Była wówczas niezamieszkana; stanowiła porośnięty wikliną, osinami, wierzbami, a wcześniej również dębami ogromny rezerwuar chrustu i gałęzi wykorzystywany przez miasto do wznoszenia płotów, umacniania wałów oraz grobli chroniących brzegi rzeki. Chrustem i wikliną z kępy umacniano m.in. skarpę warszawską na Starym Mieście czy też ulice np. Krakowskie Przedmieście.[14]

Kępa również na początku XVII wieku była opuszczona. Dlatego też, w celu jej gospodarczego wykorzystania (rajcy warszawscy poszukiwali dodatkowych dochodów poprzez zagospodarowanie nieużytków), powstał zamysł sprowadzenia na jej teren kolonistów holenderskich. Aleksander Wejnert pisze o nich, że pochodzili z Fryzji i Flandrii. Rozpierzchli się po Europie na skutek trwającej kilkadziesiąt lat wojny rozpoczętej w 1584 roku przez książąt d'Orange z ówczesnym władcą Holandii królem hiszpańskim Filipem II oraz związanych z nią prześladowań religijnych.[15]

Układy pomiędzy władzami warszawskimi a osadnikami prowadzone były kilka lat. Hamowały je wybuchające w mieście przez kilka kolejnych lat (1624-26) zarazy morowego powietrza. Po raz pierwszy koloniści chcąc obejrzeć miejsce swego osiedlenia pojawili się na kępie 11 maja 1624 roku (wraz z ławnikami warszawskimi).[16] Zanim oficjalnie oddano im w użytkowanie część gruntów, w 1628 roku wykorzystano ich do uporządkowania za wynagrodzeniem 250 złp. Góry Świętojańskiej czyli Gnojnej oraz pierwszego karczunku chrustów z Saskiej Kępy przeznaczonych na utwardzenie i wyrównanie ulic w mieście. Ostatecznie fakt sprowadzenia Holendrów usankcjonowany został 13 listopada 1628 roku, kiedy to podpisano z nimi kontrakt na prośbę: Andrzeia Kosa, Anusa Pokręty, Joachima Darko i Anusa Pucka. Ze strony miasta podpisali go rajcy, ławnicy i 20 obywateli Starej Warszawy. Akt lokacyjny wpisany został do ksiąg radzieckich 4 kwietnia 1629 roku, po czym został zatwierdzony przez króla Jana Kazimierza 10 grudnia 1650 roku.[17]

Ustalone zostało jedenaście warunków kontraktu:

1. Wiedząc, że osadnicy wyznają inną niż rzymsko-katolicką wiarę pod karą konfiskaty dóbr i zerwania kontraktu zakazano im uprawiania własnych praktyk religijnych (nawet odprawianych w prywatnych domach nabożeństw i kazań) oraz nawracania np. służby na swoją wiarę.[18] Narzucono im konieczność uczęszczania na msze w kościele katolickim oraz korzystania z ogólnej posługi księży (chrzty, śluby, itd.).

2. Umowa dzierżawna zawarta została na przeciąg lat czterdziestu. Czynsz płacony miał być rokrocznie w dniu święta Panny Marii Gromnicznej w wysokości 24 groszy z każdego morga. Pod względem prawnym koloniści podlegają jurysdykcji burmistrza oraz rajców.

3. Koloniści zwolnieni zostali z płacenia czynszu i dawania miastu "szarwarku" na okres lat pięciu. Po tym terminie miał nastąpić pomiar gruntu, od którego płacony miał być do kasy miejskiej czynsz.

4. Olendrzy uzyskali pozwolenie na terenie przez siebie użytkowanym na prowadzenie prac melioracyjnych, karczowanie gruntu i stawianie budynków.

5. Zezwolono im na postawienie na własny koszt młyna, który miałby mleć zboże na własne potrzeby. Jednak jeśliby koloniści dokonywali przemiału w celach zarobkowych, winni odprowadzać dla miasta część zapłaty (w zbożu).

6. Na gruncie przez siebie dzierżawionym osadnicy mogli piec chleb, warzyć piwo, "palić gorzałkę", szynkować ją i sprzedawać, ale już zakazano im prowadzenie innego handlu, nawet na spółkę z innymi.

7. Olendrzy zobowiązani byli do płacenia innych podatków uchwalonych na sejmie przez króla.

8. Uzyskali zgodę na połów ryb w rzece oraz polowanie na ptactwo jedynie do granic miasta.

9. Zostali zobowiązani do umożliwienia mieszkańcom wsi Solec wypasu bydła na kępie, który to przywilej nadany im został przed podpisaniem kontraktu z Olendrami.

10. Osadnicy mogli wykorzystywać na własne potrzeby (ogrodzenia, opał, itp.) chrust wycięty na kępie, natomiast uzyskać musieli pozwolenie na wycinanie chrustu i drzew na sprzedaż.

11. Olendrzy i ich potomkowie po wygaśnięciu kontraktu mają prawo do jego przedłużenia. W momencie, gdy nie decydowali się na to, mieli prawo do uzyskania odszkodowania za wzniesione budynki.

Po wygaśnięciu "wolnizny", zgodnie z punktem 3 kontraktu, przystąpiono do pomiaru gruntu, od którego miał być płacony czynsz. W 1636 roku wyznaczeni do tego deputowani ze Starej Warszawy dwukrotnie zjeżdżali na kępę, przebywając na niej za każdym razem dwa dni, goszczeni przez kolonistów "po staropolsku". Już wówczas osadnicy hodowali bydło, produkowali nabiał, uprawiali jarzyny. Z rachunku wystawionego urzędnikom dowiadujemy się, że można było dostać u nich mleko, śmietanę, ser, jarzyny, drób i ryby, mięso i cielęcinę. Wynajęty przez urządników miernik dokonał pomiaru gruntu, za co został wynagrodzony w wysokości 48 złp. Ogólnie pięciu kolonistów, z których - jak wskazują nazwiska - co najmniej czterech było narodowości holenderskiej, użytkowało wówczas 138 morgów gruntu, w tym:

1. Hanus Puczek- 25,

2. Joachim Olender - 15,5,

3. Piekarz Olender - 10,

4. Hanus Pokręty - 33,5,

5. Chiliński - 54.

Władze Starej Warszawy przed rokiem 1643 wydały kolejną uchwałę dotyczącą Holendrów osiadłych na Saskiej Kępie zakazującą sprzedaży dzierżawionych gruntów i odstępowania dzierżawy innym kolonistom, chyba że na drodze sukcesji. Może ona faktycznie świadczyć o tym, że przynajmniej część kolonistów nie wytrzymała obciążeń wynikających z przyjętego przez nich kontraktu i próbowała zerwać go. J. Berger pisząc o przyczynach zerwania kontraktu wymienia: odmienność wiary, niszczące wylewy Wisły oraz zniszczenie osad na skutek wojny polsko-szwedzkiej (1655-60).[19]

Sądzi się, że ten ostatni akt regulacji stosunków między "Olędrami" a magistratem zakończył formalnie próby skolonizowania kępy przez osadników. Niemniej utrzymany został przez władze miasta przyjęty dzięki Holendrom kierunek jej wykorzystania. Zaczęto powiększać dochody płynące z kępy poprzez oddawanie w dzierżawę obywatelom warszawskim kolejnych jej fragmentów za opłatę czynszową.

Należy przypuszczać, że nie wszyscy koloniści holenderscy zerwali czy też próbowali zerwać kontrakt osiedleńczy na zagospodarowanie gruntów na Saskiej Kępie; niektórzy mogli nawet pozostawać dłużej niż jeden kontrakt. W literaturze przedmiotowej dotyczącej osadnictwa holenderskiego podaje się na ogół, iż bytność kolonistów na Saskiej Kępie nie trwała długo[20] - co najwyżej okres jednego kontraktu. Jednak w świetle informacji przedstawionych przez Aleksandra Wejnerta w Starożytnościach Warszawy można zaryzykować stwierdzenie, że jeśli nie wszyscy, to na pewno jeden z nich pozostawał na dłużej.

Świadczyć o tym mogą dwa fakty. Jeszcze w 1716 roku część gruntów kępy nazwana była od nazwiska jednego z kolonistów, który podpisywał pierwszy kontrakt. Zostało ono trochę przekręcone, niemniej wskazuje na to, że miało dostateczny czas, aby się utrwalić w dokumentach warszawskich i świadomości mieszkańców. Mianowicie podpisano wówczas akt, na mocy którego Marianna z Bielińskich, żona generała Dönhoffa, wydzierżawiła część gruntów Saskiej Kępy, z których jeden kawałek o wymiarach 98 na 56 prętów zwany był Puckiego lub Puckiera.[21] Nazwisko to powtarza się zarówno w akcie z 1628 r. jak i z 1636. W obu dokumentach występują również dwaj inni koloniści: Joachim Darko (zwany Olendrem w 1636 r.) i Anus (Hanus) Pokręty.

Fakt utrzymywania się na mapach Starej Warszawy nazwy "Olędry"[22] , Kępa Holenderska[23], Hollanderie[24], Folwark Holandya[25] może wskazywać na dłuższy pobyt Holendrów niż przyjęte jest sądzić w chwili obecnej. Bezspornie miejsce, które zasiedlili koloniści znajduje się w północnej części kępy, w pobliżu Starej Pragi. Na mapie 1732 r.[26] widoczne są trzy zagrody położone pośród wykarczowanych gruntów, na terenie obecnego Portu Praskiego lub w jego pobliżu. Na mapach z 1779[27] i 1796[28] r. widoczne są trzy niewątpliwie sztucznie usypane wzgórki, na których pierwotnie lokowane siedliska Holendrów położone pośród kanałów melioracyjnych i sztucznych nasadzeń drzew i krzewów - elementów krajobrazu tak charakterystycznych dla tych kolonistów.

O wiele więcej do myślenia dają mapy z 1918-19 i 1829 r (ponad 200 lat od osiedlenia się kolonistów na kępie)[29] . Na ich fragmentach przedstawiających Saską Kępę od strony Pragi doskonale widoczne są ulokowane na wzgórkach, pośród gruntów rolnych, kanałów odwadniających i rzędów sztucznie nasadzonych drzew odpowiednio cztery i pięć zagrody (pozostałe na płaskim terenie) tworzące rozrzuconą osadę kolonijną. Korzystając z podanej skali mapy (1:4200)[30] , można chociażby w przybliżeniu, podać wymiar największej z nich: 29,4 m x 12,6 m. Wszystkie budynki są charakterystyczne dla zabudowy kolonistów holenderskich. Ulokowane są wzdłuż Wisły lub prostopadle do niej, przynajmniej cztery z nich są nieproporcjonalnie długie - mają plan wydłużony (budynek charakterystyczny dla tej kolonizacji typu Langhof) - zagroda ma kształt rzędówki, tj. wszystkie budynki znajdują się pod jednym dachem i stoją w jednej linii. Budynek taki tworzyła część mieszkalna składająca się najczęściej z czterech pomieszczeń rozlokowanych wokół centralnie rozmieszczonego systemu ogniowego, dwóch komór na granicy z oborą, pełniących rolę śluzy dla przenikających zapachów, obory oraz stodoły.

Wobec powyższego co najmniej dyskusyjne jest utrzymywanie, iż koloniści holenderscy przebywali na Saskiej Kępie bardzo krótko, zrywając nawet pierwszy kontrakt osadniczy. Faktycznie kontrakt ograniczał dla nich najistotniejszą sprawę, tj. możliwość wyznawania własnej religii i odprawiania modłów, nawet we własnych domach. Wydaje się jednak (w świetle tego co powyżej), że dla tak mocnego utrwalenia się ich na mapach Warszawy konieczny był pobyt dłuższy. To, że nie znajdujemy w dokumentach przedłużenia umowy dzierżawczej o niczym nie świadczy - było rzeczą powszechnie praktykowaną, że w przypadku kiedy przedłużano umowę, a jej warunki nie ulegały zmianie nie sporządzano nowego dokumentu.

Na mapach Starej Warszawy znajdujemy jeszcze inną strukturę osadniczą - "Folwark Holendry", któremu nazwę nadano najprawdopodobniej w związku z miejscem wspólnego z Holendrami zamieszkiwania na kępie, jest to najpewniej folwark założony w 1689 r. przez Remigiusza Tryszena[31] , użytkowany w latach późniejszych przez innych dzierżawców.

O wiele więcej informacji mamy na temat Kępy Zawadowskiej[32], osady o powierzchni 49 morgów chełmińskich (mórg chełmiński = 5600-5700 m2) założonej przez Potockich w dobrach wilanowskich w celu zagospodarowania nadwiślańskich nieużytków. Pierwsze (nie zachowane w archiwach) kontrakty zawarte zostały w 1819 i 1823 roku. Następny, który już znamy 24 listopada 1824 r. Pomimo blisko dwustuletniego upływu czasu od podpisania kontraktu na Saskiej Kępie, ten dotyczący Kępy Zawadowskiej ma z nim wiele wspólnego, choć wieś założona została przez osadników narodowości niemieckiej. Świadczy to o bardzo dużej trwałości zasad prawnych stanowiących podstawę obopólnie korzystnych umów zawieranych pomiędzy osadnikami a właścicielami gruntów.

Kontrakt emfiteutyczny zawarty został na lat 40, z możliwością jego przedłużenia. Koloniści mieli płacić 15 złp rocznej dzierżawy za każdy mórg uprawianej ziemi. Jej areał mogli zwiększyć poprzez karczunek krzaków i zarośli leżących na gruntach wsi. Jednak zdarzało się też odwrotnie - na skutek powodzi gruntów ubywało. Dlatego też, aby uniknąć pomiarów po każdorazowym wdarciu się wody na tereny uprawne ustalono, iż od strony Wisły zostawiony będzie nie uprawiany pas ziemi o szerokości 25 prętów. Pierwsze kolonie powstawać zaczęły od strony gruntów wsi Zawady oraz gruntów folwarcznych.

Osadnicy korzystać mogli jedynie z drzewa pozyskanego na drodze karczunku własnych gruntów. Nie mogli też odnajmować nawet części dzierżawionej ziemi, chyba że za zgodą dziedzica, i to na piśmie. W odróżnieniu od kolonistów z Saskiej Kępy nie wolno było im wytwarzać własnych "napitków" ani też skądinąd obcych tronków przywozić[33]. Obowiązywał ich nakaz propinacji.

Kontrakt ten zawarty między właścicielem a kolonistami zatwierdzony został urzędowo 22 czerwca 1832 r. M.in. koloniści zobowiązują się swoim kosztem i nakładem w ciągu lat czterech pobudować zabudowania potrzebne do przybierających się gruntów w miejscach kolonistom dogodnych, do każdej włóki dom mieszkalny długości łokci 24, szerokości łokci 14, z drzewa rżniętego, pod słomą i stodołę łokci 20, a szerokości łokci 11 z drzewa galarowego. Koloniści jednak w wielu przypadkach postawili inne domy, tłumacząc odejście od warunków kontraktu, nie zagwarantowaniem im odpowiedniego budulca.[34] Wydaje się jednak, że prawdziwa przyczyna była inna - koloniści po prostu chcieli mieszkać w domach ze wszech miar dla siebie tradycyjnych, tj. o wiele dłuższych mieszczących pod wspólnym dachem część mieszkalną i gospodarczą. Przykładem takiego domu postawionego przez osadników jest istniejący jeszcze do 1998 r. ostatni "olenderski" dom postawiony w północno-zachodniej części wsi.[35]

W wielu szczegółach ten ostatni kontrakt różni się od prywatnego zawartego 24 listopada 1824 r. Poza tym, spośród 22 nazwisk wymienionych osadników tylko trzy nazwiska znajdujemy we wcześniejszym. Wprowadzono w nim klauzulę, iż w związku z odpowiedzialnością zbiorową kolonistów przed dziedzicem, mogą oni odstąpić część gruntów innej osobie pod warunkiem urzędowego (złożonego protokolarnie u miejscowej zwierzchności dworskiej) przyjęcia nowego nabywcy do swojej społeczności. Obniżeniu do 6 złp uległ czynsz płacony z morgi chełmińskiej; określono również dwu- i pół letnią wolniznę czynszową od zarośli znajdujących się w granicach wsi.

Obok czynszu określono również inne obciążenia: podatek liwerunkowy (furażowy) oraz opłatę do kasy JWW Dziedzica tytułem wkupnego bez zwrotu z każdej włóki miary nowopolskiej morgów 30 w sobie mającej [...] po złotych polskich 750 w dwóch ratach[36]. Określony został również podwójny czynsz należny za pierwszy rok przedłużenia 40 letniego kontraktu. Osadnicy przed właścicielem gruntu odpowiadali wspólnie, byli solidarni w podejmowaniu wszelkich prac, wspólnie wchodzili nierzadko w konflikt z dworem, wspólnie też uiszczali czynsze, choć władze dworskie poszczególne długi rozpisywały na poczet poszczególnych gospodarstw (zgodnie z ich powierzchnią). Wspólnota ich przejawiała się również w sąsiedzkiej pomocy, np. przy zwożeniu drewna na budowę domu.

Układ gruntów karczowanych i przysposabianych do uprawy przez kolonistów zmieniał się kilkakrotnie. Ostatecznie ustalił się prawdopodobnie w poł. XIX w. Jednak już na początku dzierżawy możemy mówić o określeniu zasadniczych granic poszczególnych gospodarstw i siedlisk. Większość działek ma kształt wydłużonego prostokąta usytuowanego prostopadle do Wisły, choć zdarzają się też grunta o kształcie wieloboku. Poszczególne działki połączone były główną drogą biegnącą przez środek osady wytyczoną w 1832 r. Istniały również dwie drogi o mniejszym znaczeniu - jedna wzdłuż pasa zarośli przy Wiśle, druga w późniejszym czasie skasowana, wzdłuż Wilanówki. Od dróg tych do poszczególnych siedlisk wytyczano drogi dojazdowe.

Budynki stawiano najczęściej na podwyższeniu. Ponieważ nie było naturalnych wzniesień, więc usypywano sztucznie pagórki, na których lokowano siedziby. Wzniesienia te nie były jednak na tyle wysokie, aby uchronić zabudowania przed zalaniem bardzo wysoką wodą. "Olendrzy" nie bali się wody, a wylew nie był uważany przez nich za klęskę, jeśli tylko zalewał na krótko przyziemie chałupy, choć przecież zdarzały się poważniejsze wylewy. Inwentarz żywy, zapasy, pasze przeprowadzano na strych, a woda wdzierała się do opuszczonych pomieszczeń. Robiła ona wiele szkody, ale jednocześnie dużo dobrego. Przede wszystkim przynosiła żyzny namuł (zatrzymywany przez plecione płoty, krzewy i drzewa rosnące przy domu, ale i na miedzach pól) który pozwalał osiągnąć wysokie plony z gospodarstwa, a jednocześnie wymywał zgromadzony w oborze nawóz na pola. Tę ostatnią czynność umożliwiało odpowiednie ulokowanie domu. Był on zawsze stawiany częścią mieszkalną w górę nurtu rzeki lub prostopadle do jego biegu. Dlatego powodziowa woda, zgodnie z kierunkiem prądu rzeki, wchodziła najpierw do części mieszkalnej, a dopiero potem do obory. Tym samym wszelkie nieczystości (bydlęcy nawóz) były z domu wymywane i przenoszone na pola (zatrzymywały się m.in. na plecionych wierzbowych płotach). Duże wylewy rzeki mogły powodować i powodowały większe zniszczenia i spustoszenie - woda zabierała część gruntów uprawnych, nanosiła na żyzną ziemię powodujący nieurodzaj piasek, przez co plony bywały niezwykle ubogie. Zdarzały się i większe zniszczenia, jak te w trakcie powodzi w 1841 r., kiedy to ucierpiało 19 kolonistów, jednak całkowitemu zniszczeniu uległo tylko jedno gospodarstwo.

Cechą charakterystyczną domów w Kępie Zawadowskiej był niski zrąb ścian o wysokości 2 m. nakryty wysokim dachem o wysokości 4 m. Podział wnętrza w domach kolonistów nie odbiegał od domów "olenderskich" na innych terenach Mazowsza przez nich zasiedlonych - dzielił się ona na część mieszkalną i oborę, stodoła ustawiana była oddzielnie, nie zawsze na wzniesieniu. Część mieszkalna składa się z przechodzącej na wskroś budynku szerokiej, nawet 5 m. sieni oddzielającej część mieszkalną od gospodarczej. Z sieni przechodziło się do kuchni, z której drzwi wiodły do komory oraz izby, obok której zazwyczaj występował jeszcze jeden pokój, tzw. dziad. Centralne miejsce domu zajmował duży system ogniowy złożony z dwóch trzonów kuchennych (letniego i zimowego), pieca chlebowego i szafki na naczynia wbudowanej we wnękę ściany komina.[37]

Pod względem narodowościowym we wsi zorganizowanej na prawie "olędrskim" napotkać można było zarówno nazwiska polskie, niemieckie, jak i wskazujące na pochodzenie holenderskie.[38]

Koloniści trudnili się przede wszystkim rolnictwem, choć nie obce było im prowadzenie prac o charakterze rzemieślniczym - sami budowli swe domu i wyposażali je w meble. Raczej trudno zgodzić się z J. Kazimierczakiem, że domy stawiali im osadnicy holenderscy z niedalekiego Baranowa, Jaktorowa, Kasków czy Szczawinka osadzeni przez Radziejowskiego w XVIII w. - nie było takiej potrzeby - każdy kolonista posiadał wystarczającą wiedzę i umiejętności, aby z pomocą najbliższych czy sąsiadów postawić zabudowania samodzielnie, tym bardziej, że dom modlitwy postawili oni własnoręcznie.

Gospodarstwa kolonistów były samowystarczalne, początkowo miały one przeciętnie wielkość 20 morgów. Osadnicy korzystali również z gruntu o powierzchni 10 morgów na tzw. Jezierzysku przy Suchej Trawie.

Gospodarstwa, korzystając z dobrej gleby, nastawione były w początkowym okresie praktycznie na produkcję zbożową i warzywniczą (ziemniaki). Pomimo licznych powinności dworskich, większość z gospodarstw była w stanie kwitnącym, również dzięki wylewom rzeki.

Drugą ważną gałęzią gospodarki była hodowla bydła, choć mocno utrudniona, z powodu konieczności uiszczania opłat za wypas krów na dworskich pastwiskach oraz braku wspólnego gromadzkiego pastwiska. Pomimo sąsiedztwa rzeki osadnicy, w odróżnieniu od kolonistów z Saskiej Kępy, nie mogli korzystać z bezpłatnego połowy ryb.

To zastanawiające ograniczenie mogło wiązać się z faktem, iż koloniści nie zawsze wywiązywali się ze swoich obowiązków i powinności względem dworu. Właśnie znaczne zaległości czynszowe były przyczyną zmiany kontraktu prywatnego na urzędowy, a i później nie było z płaceniem najlepiej. J. Kazimierczak pisze, że do czasu budowy wału ochronnego od strony Wisły koloniści posiadali 436 mórg i 4 pręty, z czego powinni byli płacić 2616 złp. Tymczasem zaległości czynszowe czterech kolonistów na dzień 1 lutego 1842 r. wynosiły 368 złp ,a w dniu 21 stycznia 1854 r. dochodziły do 1300 złp.

W latach 1824-32 tuż przy Suchej Trawie nad Wisłą zbudowano karczmę, z której mogli również korzystać ludzie spławiający towary Wisłą.

Rzadkością w przypadku osad lokowanych na prawie holenderskim było płacenie czynszu z gruntu wydzielonego pod szkółkę, z mieszkaniem nauczyciela, będącą jednocześnie domem modlitwy, zbudowanej w 1834 r. własnoręcznie przez kolonistów. Z czterech morgów osadnicy płacili 24 złp rocznego czynszu. Zachowany jeszcze w latach 60. XX w. budynek miał 24,27 m. długości i 9,9 m. szerokości. Przez jego środek biegł korytarz, który dzielił go na dwie równe części. W jednej z nich, od strony wschodniej, znajdowała się sala o powierzchni 111,87 m2 przeznaczona dla potrzeb religijnych. sala ta zapełniona była dwoma rzędami długich ław. Od strony zachodniej pomieszczenie o powierzchni 49,5 m2 pełniło funkcję sali szkolnej. Za nią znajdowało się mieszkanie nauczyciela składające się z sieni, obszernej kuchni i dwu pokojów. Pod względem formy budynek ten bardzo przypomina istniejący do dziś w Nowym Secyminie, gm. Leoncin dawny zbór ewangelicki powstały w 1924 roku.

Wiele troski przysparzało kolonistom zabezpieczanie swojej ziemi przed zbyt częstym zalewaniem jej wodami Wisły. Początkowo jak i w innych wsiach "olęderskich" wyrwy spowodowane wylewem rzeki zasypywano, obsadzano brzegi rzeki wierzbami i topolami (zatrzymywały one najbardziej niszczące zabudowania kry rzeczne), kopano stawy gromadzące nadmiar wody oraz rowy melioracyjne, sypano ostrogi odsuwające główny nurt rzeki od ich brzegu. Po największej chyba w XIX w. na ich terenach powodzi w 1844 r. zaczęto myśleć o trwałym zabezpieczeniu brzegów. Była to inicjatywa dworu rozpoczęta w 1845 i 1846 roku , która zmierzała do usypania wysokiego wału i zupełnego odcięcia się od rzeki. Ze zrozumiałych przyczyn nie spodobało się to mieszkańcom Kępy Zawadowskiej, dla których woda powodziowa nie niosła wyłącznie zagrożenia i klęski. Niemniej mimo oporu kolonistów wał ukończono w 1860 r. J. Kazimierczak niechęć osadników tłumaczy ich skąpstwem w przeznaczaniu pieniędzy na budowę wału oraz tym, że wał przebiegał przez ich pola nierzadko znacznie je ograniczając, przez co tracili dochody.

Okres I wojny światowej przyniósł kolonistom ciężkie doświadczenia. Cofające się wojska rosyjskie w 1915 r. wysiedliły całą ludność osady do Rosji, a grunta wsi wydzierżawione zostały okolicznym gospodarzom - Polakom. Pierwsi z kolonistów zaczęli wracać w 1 poł. 1917 r. Dotychczasowi dzierżawcy bez żadnych zgrzytów oddawali grunta w ręce prawowitych właścicieli, którzy często dodatkowo korzystali z ich pomocy przy wznowieniu produkcji rolnej.

Koniec lat 20. zaczyn przynosić zmianę struktury areału zajętego pod poszczególne uprawy. Grunta o powierzchni 0,4 całego areału przeznaczane były na zboża (żyto, pszenicę, owies), 0,3 powierzchni zajmowała uprawa kartofli, pozostała ziemia przeznaczona była pod uprawy specjalne - sadownictwo, maliny, porzeczki i agrest. Łatwość zbytu (rynek warszawski) i opłacalność produkcji powodowała zwiększenie powierzchni upraw owoców i warzyw, zwłaszcza wprowadzonych w latach 30. truskawek. Rozwinięciu uległa również hodowla bydła (od 5 - 15 sztuk w gospodarstwie) i nierogacizny. Na bazie mleka gospodarstwa wyspecjalizowały się w produkcji serów oraz masła. Dobra koniunktura na rynku spowodowała zagęszczenie się ludności we wsi - zwiększyła się liczba ludności najemnej (połowę z niej stanowili Polacy), w tym również sezonowej.

W 2 poł. lat 30. dały się zauważyć we wsi wpływy ideologii hitlerowskiej. Klęska wrześniowa potwierdziła spostrzeżenia tych, którzy ostrzegali przed wroga agitacją na terenie osady. Władzę w niej objęli zwolennicy najeźdźców. Po roku wysiedlono z osady wszystkich mieszkających do tej pory w zgodzie z sąsiadami Polaków, ich gospodarstwa zajęli koloniści. Wieś pod względem gospodarczym w okresie okupacji podniosłą się do niebywałego poziomu. Rozwinięto produkcję, wprowadzono nowe uprawy, np. rabarbar. W 1942 r. wzniesiono nowy, dużo wyższy wał przeciwpowodziowy. Bytność ich skończyła się w lipcu 1944 r., kiedy to zbliżająca się ofensywa spowodowała ewakuację wszystkich osadników do Niemiec.

Jeszcze do chwili obecnej dają się zaobserwować na terenie Kępy Zawadowskiej materialne świadectwa blisko dwustuletniej kolonizacji wsi na prawie holenderskim. Są to zarówno rozłogi pól przedzielone wierzbami i topolami, drogi pełniące w dalszym ciągu swoją funkcję, stary wał przeciwpowodziowy i dwa cmentarze, na których pochowani są przodkowie niegdysiejszych kolonistów. Niestety nie zachowały się ich tradycyjne domostwa, tak doskonale skomponowane z krajobrazem wsi holenderskiej.

Niedługo po kolonistach w Kępie Zawadowskiej pozostanie jedynie pamięć ich bytności i świadectwa pisane, tak jak ma to miejsce w przypadku Saskiej Kępy. Nie dajmy zginąć ostatnim pamiątkom po wielowiekowej bytności osadników osadzonych na terenie dzisiejszej Warszawy na prawie holenderskim.

Ilustracje:


1. Zagroda w północnej części Saskiej Kępy. Fragment mapy z 1732 roku..


2. Północna część Saskiej Kępy na mapie z 1779 r. Widoczne trzy wzgórki położone pośród kanałów melioracyjnych i nasadzeń drzew - krajobraz nierozerwalnie związany z kolonizacją "olęderską". Fragment mapy: Plan miasta Warszawy z przedmieściami, P. Hennequin, 1779, 1 arkusz, Biblioteka Narodowa, syg. 1236, w: B. Krassowski, B. Majewska, Plany Warszawy 1655-1814, z. 3, Warszawa 1980.


3. Na mapie z 1818-19 r. widoczne są cztery zagrody. W lewym górnym narożniku rysuje się niezabudowane siedlisko. Fragment mapy: Plan miasta stołecznego Warszawy przez Officerów Korpusu Inżynierów w latach 1818-1819 i litografowany przez tychże roku 1822, 9 arkuszy, skala 1: 48 000, w: B. Krassowski, B. Majewska, Plany Warszawy 1815-1831, z.4, Warszawa 1982.


4.Trzy wzgórki okalające rów odwadniający widoczne są również 17 lat póżniej na mapie z 1796 roku. Fragment mapy: Grundriss von Warschau, D.F. Sotzmann, 1796; 1 arkusz, Biblioteka Publiczna m.st. Warszawy, Kartografia, syg. 1796, w: B. Krassowski, B. Majewska, Plany Warszawy 1655-1814, z. 3, Warszawa 1980.


5. Fragment mapy Saskiej Kępy z 1829 r. z pięcioma zagrodami "olęderskimi" - Plan miasta stołecznego Warszawy z rozkazu JegoCesarzewiczowskiej Mości Wielkiego Xiecia Konstantego Cesarzewicza Naczelnego Wodza, przez Officerów Korpusu Inżynierów Woysk Król. Pols. Uskuteczniony 1829, 9 arkuszy, AGAD, skala 1:4200, w: B. Krassowski, B. Majewska, Plany Warszawy 1815-1831, z.4, Warszawa 1982.


6. Ostatni zachowany po kolonistach "olęderskich" dom istniał w Kępie Zwadowskiej do 1998 roku.


7. Rzut przyziemia chałupy z Kępy Zawadowskiej. Wtórny podział zupełnie przekształcił pierwotne rozplanowanie domu. Część północna budynku miała przeznaczenie gospodarcze, część południowa mieszkalne. Jedyny oryginalny system ogniowy znajdował się w południowej części domu.

Przypisy


[1] W. Rusiński, Osady tzw. "olędrów" w dawnym woj. poznańskim, Poznań 1939.
[2] B. Szczepański, Osadnictwo olęderskie w dobrach szlacheckich pow. konińskiego w XVIII w., Rocznik Wielkopolski, t. I, 1973.
[3] B. Schumacher, Niederlandische Ansiedlungen im Herzogtum Prussen. Lipsk 1903, s. 25.

[4] K. Mężyński, O mennonitach w Polsce, "Rocznik Gdański", 1961/1962, nr 20/21.
[5] B. Schumacher, poz. cyt., s. 37,96,100.
[6] F. Szper, Nederlandische Nederzettingen in Westpruisen gedurende den Poolschen Tijd, Enkhuizen 1913, s. 238.
[7] I. T. Baranowski, Wsie holenderskie na ziemiach polskich, "Przegląd Historyczny", t. 19, 1915, s. 69.
[8] B. Szczepański, poz. cyt., s. 71.
[9] J. Górak, Holenderskie domy nad Bugiem, Polska Sztuka Ludowa, nr 1,1971, s. 29-39.
[10] I. T. Baranowski, poz. cyt., s. 71.
[11] Tamże, s. 65.
[12] A. Wejnert, Opis historyczny trzech kęp na Wiśle pod Warszawą, Starożytności Warszawy, t. 3, Warszawa 1854.
[13] J. Berger, Z dziejów Saskiej Kępy, Rocznik Warszawski, T. 15, 1979, s. 321 - 358.
[14] H. Kersten, Warszawa Kazimierzowska 1648-1668, Miasto-Ludzie-Polityka, Warszawa 1971.
[15] H. Faryna - Paszkiewicz, Saska Kępa 1918-1939. Architektura i urbanistyka, Studia z Historii Sztuki, t. 43, Wrocław 1989
[16] A. Wejnert, poz. cyt.
[17] Księga radziecka miasta Starej Warszawy, Wrocław 1963.
[18] Wymóg ten był wynikiem nieznajomości wiary menonickiej, która w tym okresie zabraniała wszak swoim wyznawcom prowadzenia działalności misyjnej (przy. J.S.).
[19] J. Berger, poz. cyt.
[20] Z. Kaczmarczyk, poz. cyt.; R. Żelichowski, Holenderscy osadnicy w XVII-wiecznej Warszawie, Warszawa. Etniczne i społeczno-kulturowe zróżnicowanie miasta (XVII-XX w.), red. A.Stawarz, Warszawa 1998, s. 5-16.
[21] A. Wejnert, s. 92.
[22] Plan miasta Warszawy z okolicami ...,M. Deutsch 1777, 4 arkusze, AGAD, Zbiory Kartograficzne,. 86-18, rękopis, w: B. Krassowski, B. Majewska, Plany Warszawy 1655-1814, z. 3, Warszawa 1980.
[23] Plan de Varsovie ..., Le Rouge, 1768, 2 arkusze, Biblioteka Narodowa, syg. 1068, w: B. Krassowski, B. Majewska, Plany Warszawy 1655-1814, z. 3, Warszawa 1980.
[24] Plan de Warsovie levé en 1779, 1 arkusz, w: B. Krassowski, B. Majewska, Plany Warszawy 1815-1831, z.4, Warszawa 1982.
[25] Plan miasta Warszawy z przedmieściami, P. Hennequin, 1779, 1 arkusz, Biblioteka Narodowa, syg. 1236, w: B. Krassowski, B. Majewska, Plany Warszawy 1655-1814, z. 3, Warszawa 1980.
[26] Plan glavnego v mazoveckom voevodstvie goroda ..., 1732, 4 arkusze, AGAD, Zb.kart. syg. nr 86-16, rękopis, w: B. Krassowski, B. Majewska, Plany Warszawy 1655-1814, z. 3, Warszawa 1980.
[27] Plan miasta Warszawy z przedmieściami, P. Hennequin, poz. cyt., Plan de Varsovie ..., Le Rouge, poz. cyt.
[28] Grundriss von Warschau, D.F. Sotzmann, 1796; 1 arkusz, Biblioteka Publiczna m.st. Warszawy, Kartografia, syg. 1796, w: B. Krassowski, B. Majewska, Plany Warszawy 1655-1814, z. 3, Warszawa 1980; Orginal Plan der Vorstadt Praga bei Warschau und der umliegenden Gegend ...von Rauch ... 1796, 2 arkusze, w: B. Krassowski, B. Majewska, Plany Warszawy 1815-1831, z.4, Warszawa 1982.
[29] Plan miasta stołecznego Warszawy przez Officerów Korpusu Inżynierów w latach 1818-1819 i litografowany przez tychże roku 1822, 9 arkuszy, skala 1: 48 000, w: B. Krassowski, B. Majewska, Plany Warszawy 1815-1831, z.4, Warszawa 1982; Plan miasta stołecznego Warszawy z rozkazu JegoCesarzewiczowskiej Mości Wielkiego Xiecia Konstantego Cesarzewicza Naczelnego Wodza, przez Officerów Korpusu Inżynierów Woysk Król. Pols. Uskuteczniony 1829, 9 arkuszy, AGAD, skala 1:4200, w: B. Krassowski, B. Majewska, Plany Warszawy 1815-1831, z.4, Warszawa 1982.
[30] Plan miasta stołecznego Warszawy z rozkazu JegoCesarzewiczowskiej Mości Wielkiego Xiecia Konstantego ... j.w.
[31] A. Wejnert, s. 92.
[32] J. Kazimierczak, Kępa Zawadowska - wieś olendrów w granicach Warszawy (1819-1944), Rocznik Warszawski, t. V, 1964, s. 235-256.
[33] Tamże, s. 237.
[34] Tamże, s. 241.
[35] J. Szałygin, Osadnictwo holenderskie na terenie wojwództwa stołecznego i jego ochrona, "Ochrona i konserwacja zabytków, nr 4/96.
[36] J. Kazimierczak, s. 239.
[37] Tamże, s. 241.
[38] W 1824 r. kontrakt zawierali: Gotlieb Gabrych, Jakub Hiense, Wilhelm Liedke, Karol Górski, Jan Szule, Jerzy Dalman, Mateusz Kletke, Jakub Jkkert Krystyn Weis oraz Michał Jezierski, Tamże, s. 241.

Start | Wprowadzenie | Ściągnij e-book | Konferencja 2001 | Podziękowania | Nota prawna | Kontakt
Artykuły: Polska | Małopolska | Mazowsze | Ziemia Łęczycka | Żuławy | Nizina Sartawicko-Nowska | Ziemia Kwidzyńska | Ziemia Walichnowska | Ziemia Sieradzka | Ziemia Wieluńska

Copyright 2005 © jerzyszalygin@wp.pl